Van (jezioro)

Góry skończyły się nagle, a ja przeniosłem się do innego świata. Za miasteczkiem Caldiran, w którym popasałem, zjechałem jeszcze kilka czy kilkanaście km suchą doliną i nagle wszystko się zmieniło – tu jest zielono, tu są drzewa! Pastwiska pełne krów (nie owiec) przecinają wartkie strumyki, które spływają do dna doliny i łączą się w rzekę. Woda przedziera się przez takie wulkaniczne skały, jakie widziałem tam, na górze, tworząc wodospady i katarakty. Poniżej wodospadu w wodzie skaczą ryby. Wiechy trzcin pochylają się na wietrze – niestety wiejącym z przodu, ale tym się akurat teraz najmniej przejmuję. Jadę jak urzeczony – to jest miejsce, w którym naprawdę chciałoby się żyć – tam w górach było pięknie, ale zarazem tak strasznie surowo… Czytaj dalej Van (jezioro)