Planujemy ambitnie. Rano jedziemy szybko do Bet Szean, zwiedzamy, co jest do zwiedzenia, pędzimy do źródeł Ein David, szybko się przekąpiemy i dalej jedziemy do zamku Belvoir. Tam spędzimy południowy upał, a pod wieczór zjedziemy nad Jezioro Tyberiadzkie. Rezygnujemy z Nazaretu, w którym, zdaje się, nic nie ma – kościół jest z lat 1950-tych, więc jechać tylko po to, by być w Nazarecie – odpuszczamy.

Preview

Śniadanko przed supermarketem Czytaj dalej