Tel. Awiw. Koniec podróży

Dziewczyny idą do autobusu i jadą do Tel Awiwu, a my szybko się zbieramy, bo mamy stówkę do puknięcia. Będzie ciężko, mimo że jest bardzo wcześnie. Jedziemy u podnóża góry Karmel. Byłoby tu parę atrakcji, gdyby trochę zboczyć, ale o tej porze wszystko zamknięte. Na szczęście ruch nieduży, większość przejęła równoległa autostrada. Jedziemy właściwie cały dzień. Przystanek robimy tylko przy supermarkecie, a potem w Cezarei Nadmorskiej. Czytaj dalej Tel. Awiw. Koniec podróży