Dziś z Afryki relacjonuje Łucja, bo Czapla śpi strudzony nigeryjskim ginem, który całą drogę rozpracowywali z Panem Popiciem.

Bez problemu przekraczamy granicę z Kamerunem. Wymieniamy walutę na znane nam już franki. Wartość jest ta sama, ale pieniądze są inne. Na razie trochę przerażają nas ceny. Śpimy w dżungli przed Mamfe, wszystko wokół żyje, rusza się, latają świetliki.

Po opuszczeniu Abudży

Czy pisałem o pokazie zdjęć? Chyba nie. No to szybko dwa słowa – p. ambasador zgodził się, byśmy opowiedzieli o naszej podróży. Ponieważ było sporo obcokrajowców, wyszliśmy od małego smrodku dydaktycznego, czyli od Nowaka. Potem pokazaliśmy trochę naszych fotek. Było kilkadziesiąt osób, zainteresowanych, miłych. Z kilkoma osobami spotkaliśmy się potem ponownie. A wyjeżdżając z Abudży, mieliśmy solidną eskortę. Odprowadzał nas bowiem rowerowy team polskiej ambasady, a ponadto kilkoro innych Europejczyków, z którymi mieliśmy okazję się poznać podczas przedłużonego pobytu w Abudży.

Czytaj dalej Po opuszczeniu Abudży