Pierwsze wrażenia

Za nami pierwsze cztery dni jazdy i pierwszy pokonany odcinek. Przed wyjazdem z Mandalaj zwiedziliśmy jeszcze jego dwie główne atrakcje i jedyne, na które trzeba było wykupić bilety: pałac i świątynię, która kiedyś w nim stała. Pałac znajduje się pośrodku ogromnego terenu pośrodku miasta, oddzielonego od niego fosą i zajmowanego przez wojsko. To „Stare Miasto” znajdziecie na zdjęciu,  które zamieściliśmy w poprzednim wpisie. W czasie IIWŚ było celem nalotów, a że zabudowa była w większości drewniana, zostało gruntownie zniszczone. Dziś mało kto ma tam wstęp, a miasto rozwinęło się wokół tego terenu, który z góry wygląda jak olbrzymi park. Turyści mogą zwiedzać pałac odbudowany (dość luźna rekonstrukcja ponoć) w latach 90. W porównaniu z pałacem w Bangkoku jest to słabizna, ale zobaczyć warto. Jedyną budowla ocalałą z pożogi jest przepiękna tekowa świątynia stanowiąca niegdyś cześć pałacu. Ale ze umarł w niej pewien król, a jego następca źle znosił obecność ducha, kazał ją na początku XX wieku przenieść poza mury. Dlatego ocalala. Jest to naprawdę rzecz przepiękna i jeśli cała reszta pałacu też tak wyglądała, to ludzkość poniosła naprawdę wielką stratę. Czytaj dalej Pierwsze wrażenia