Droga do Kaszanu


Miałem napisać coś więcej, ale nie napisałem, bo Baśka wczoraj wieczorem nie chciała zasnąć i w rezultacie ja zasnąłem przed nią. A dziś wstaliśmy przed świtem i już czasu nie było, bo teraz już dawno w drodze. Z ciekawostek – jedziemy we troje, Lucja z Agą zostały w Komie, bo już im się znudziło jeżdżenie i wybrały stary, sprawdzony sposób podróżowania: autostop z rowerem. No dobra, tak naprawdę to Łucja miała jakieś zlecenie do skończenia i została tam, gdzie miała prąd, internet i święty spokój. A Aga została z nią do towarzystwa. Muszę wyjaśnić (bo chyba o tym jeszcze nie pisałem), że tym razem jedziemy w składzie powiększonym o Krisa i Agnieszkę zwaną teraz Ają (przez Basię). No więc jedziemy z Krisem i z Basią, co wzbudza niemałą sensację, bo – tłumaczą nam ludzie po drodze – takie małe dziecko powinno być cały czas z matką. Bez znajomości języka trudno dyskutować. Dotarliśmy teraz do miejscowości Maszkat i zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie w restauracji, w której jest WiFi. Korzystam więc, by napisać dwa słowa, ale już musimy lecieć. Więc jeszcze tylko fotka naszej knajpki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *