I znów przez góry


Po całym dniu jazdy wzdłuż autostrady wszyscy mieli jej tak dość, że nawet Aga bez większych problemów dała się namówić na odcinek górski. Zastrzegła tylko, że w razie czego będzie podjeżdżać stopem. Początek etapu jest na poziomie ok. 2000 mnpm, więc nie spodziewaliśmy się poważnych podjazdów. Zaraz za Abadeh skręciliśmy w boczną drogę i zupełnie przypadkiem trafiliśmy do nieopisanej w przewodnikach miejscowości Chenar. Zaciekawiło nas, że pod tabliczką z nazwą miasteczka było napisane „tourist town” (czy jakoś tak). Pokręciliśmy się chwilę po uliczkach, oglądając resztki domów z gliny i jakichś zamków albo innych budowli (niestety nie ma żadnych tablic informacyjnych). Już mieliśmy odjeżdżać, kiedy objawił się pan na motorze i pokazał, że po drugiej stronie drogi też są ciekawe miejsca. Pojechaliśmy za nim, by obejrzeć całkiem dobrze zachowane, malownicze ruiny bram i seraju. Całkiem ciekawe tourist town, a na dodatek zupełnie nieznane autorom przewodników i (może właśnie dlatego)  za darmo. Czytaj dalej I znów przez góry