Archiwum kategorii: Iran

Wyprawa rowerowa we wrześniu i październiku 2016

Droga do Komu

Wylądowaliśmy na lotnisku w Teheranie koło 1 w nocy. Zanim udało nam się przejść wszystkie formalności, złożyć rowery, wymienić pieniądze itp., zrobiła się piąta. Wyjechaliśmy więc tylko spod terminala i rozłożyliśmy się na pustyni z widokiem na jumbo-jety i wieżę kontrolną. Kris i Aga (tak, wiem, nie wymieniłem wcześniej uczestników wyjazdu) nawet nie rozstawili namiotu, tylko spali pokotem razem ze skorpionami i trylobitami. Tak złapaliśmy kilka godzin snu.

Czytaj dalej Droga do Komu

Droga do Kaszanu


Miałem napisać coś więcej, ale nie napisałem, bo Baśka wczoraj wieczorem nie chciała zasnąć i w rezultacie ja zasnąłem przed nią. A dziś wstaliśmy przed świtem i już czasu nie było, bo teraz już dawno w drodze. Z ciekawostek – jedziemy we troje, Lucja z Agą zostały w Komie, bo już im się znudziło jeżdżenie i wybrały stary, sprawdzony sposób podróżowania: autostop z rowerem. No dobra, tak naprawdę to Łucja miała jakieś zlecenie do skończenia i została tam, gdzie miała prąd, internet i święty spokój. A Aga została z nią do towarzystwa. Muszę wyjaśnić (bo chyba o tym jeszcze nie pisałem), że tym razem jedziemy w składzie powiększonym o Krisa i Agnieszkę zwaną teraz Ają (przez Basię). No więc jedziemy z Krisem i z Basią, co wzbudza niemałą sensację, bo – tłumaczą nam ludzie po drodze – takie małe dziecko powinno być cały czas z matką. Bez znajomości języka trudno dyskutować. Dotarliśmy teraz do miejscowości Maszkat i zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie w restauracji, w której jest WiFi. Korzystam więc, by napisać dwa słowa, ale już musimy lecieć. Więc jeszcze tylko fotka naszej knajpki.

 

W Qom

Dziś nocowaliśmy w Qom. Pierwsze miasto na trasie i pierwszy internet. Nie zdążyliśmy jeszcze nic więcej napisać, więc tylko się meldujemy, że cali, zdrowi i zaraz ruszamy dalej. Jutro wieczorem powinniśmy być w Kashan i tam może uda się wrzucić coś więcej. Paaa!

Jedziemy do Iranu

No i znów w drodze. Tym razem do kraju, który od lat był na topliście naszych priorytetów podróżniczych. Ale wcale nie planowaliśmy tej wyprawy od dawna. To była szybka decyzja, pojawiły się tanie bilety, to kupiliśmy. I udało nam się również namówić na ich kupienie Agę i Krisa, więc jedziemy w piątkę. Bilety lotnicze mamy kupione od kilku miesięcy, ale dopiero od sześciu tygodni zaczęliśmy się drobnymi kroczkami przybliżać do podróży. Wcześniej cały czas wszystko było niepewne, bo Łucja mogła przecież znaleźć nową robotę, a wtedy nie byłaby w stanie wyjechać. Całkiem niedawno okazało się, że Łucja podchodzi do tego inaczej: „Nie szukam pracy, bo Ty ciągle kupujesz jakieś bilety”. Czyli moja wina 🙂 Wyjazd stał się bardziej namacalny dopiero jakieś sześć tygodni temu, gdy wystąpiliśmy o wizy. A że są dość drogie, to od tego momentu zaczęliśmy traktować tę inwestycję z należytą uwagą.

Czytaj dalej Jedziemy do Iranu